Afterparty

Przed wydaniem czwartej już w karierze płyty chłopcy z Cool Kids of Death zastanawiali się nad zmianą nazwy. Wynikało to z zapowiadanych zmian w formie tworzonej muzyki. Ostatecznie płyta "Afterparty" ukazała sie pod znanym szyldem.Różnice w stosunku do poprzednich wydawnictw nie są tak radykalne jak zapowiadano. Od pierwszych dźwięków nie ma wątpliwości, że to Cool kids of death. Podstawowe elementy stylu pozostają niezmienione. Podobnie jest w warstwie tekstowej. Dalej mamy do czynienia z kontestacją wartości współczesnego świata (kariera, technika, telewizja).Niektóre teksty są interesujące(Ruin gruz, Bal sobowtórów) jednak powtarzanie tej samej retoryki po raz czwarty nie jest już przekonujące. W brzmieniu mamy sporo elektroniki. Piosenki są przebojowe zwłaszcza "Nagle zapomnieć wszystko" utwór promujący album. Mimo modyfikacji brzmienia nie mam wrażenia, że zespół się rozwija. Wygląda to raczej na krok w bok niż postep. Być może chłopcy nie mają już na siebie pomysłu. Elementy szokujące jeszcze kilka lat temu, dzięki którym zdobyli popularność nie robią już na nikim wrażenia. Generalnie nasuwa się refleksja, iż obecnie raczej trudno kogokolwiek zaszokować. Nie można jednak powiedzieć, że to zła płyta. Muzycy z Cool kids of death to profesjonaliści tworzący zawsze na przyzwoitym poziomie, co jednak w tym wypadku nie wystarcza by zrobić kogokolwiek poruszyć.

 
trawienie stali - Sprężyny VOGTLAND - regały magazynowe - leica - najlepsza firma windykacyjna - ortodonta warszawa - akcesoria ipod - Większy biust - kalkulator kredytowy - Restauracja włoska Ursynów